©PRZESTRZEŃ EMPATII 2021
Zaprojektowane przez Natalia Kukuła.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Polityka prywatności

Newsletter
O mnie

Strona główna

Kontakt

Przestrzeń Empatii 

Czy wiesz, że przeciętny użytkownik na wpatrywanie się w ekran smartfona poświęca rocznie... ponad miesiąc? Przerażające? A jeśli powiem Ci, że to "tylko" 2h 25 minut na dobę? Czy wiesz ile czasu Ty poświęcasz swojemu smartfonowi?

„Jeśli nie macie telefonu komórkowe w zasięgu wzroku, to na pewno wiecie, gdzie on jest. Inaczej nie moglibyście zapewne skupić uwagi na czytaniu tych słów. Sięgnięcie po komórkę to pierwsza rzecz, jaką robimy po przebudzeniu, a ostatnia czynność przed snem to odłożenie jej na szafkę nocną. Dotykamy jej ponad 2600 razy (!) dziennie i bierzemy do ręki przeciętnie co 10 minut – w okresie czuwania. Z tym, że okres czuwania niektórym też nie wystarcza, bo jedna na trzy osoby (50% wszystkich z grupy wiekowej 18-24) sprawdza komórkę co najmniej raz w ciągu nocy. Gdy tracimy komórkę, nasz świat rozsypuje się na kawałki – 40% z nas wolałoby na jeden dzień stracić głos niż komórkę…”

Gdy postanowiłam pożegnać się na miesiąc z kilkoma aplikacjami na swoim telefonie (między innymi  z Facebookiem czy Instagramem), sądziłam, że nie będzie to dla mnie żadne wyzwanie. W końcu czytając jakieś pół roku temu wyżej cytowaną książkę Andersa Hansena „Wyloguj swój mózg” śmiałam się pod nosem z tych wszystkich statystyk, nie rozumiejąc ludzi uzależnionych od telefonów. Wydawało mi się, że problem nie dotyczy ani mnie, ani mojej rodziny. Miałam głębokie przekonanie, że z telefonu korzystam rozsądnie i doskonale wiem, ile czasu spędzają na ekranach moje dzieci. Regularnie pozwalałam sobie na "zapominanie" o tym, że mam telefon w weekend czy na urlopie więc sądziłam, że mam do niego "zdrowe" podejście. Już po jednym dniu, kiedy sięgałam (po wyczyszczony z mediów społecznościowych) telefon w poczuciu oczekiwania na coś, zorientowałam się, jaka byłam naiwna.

Przez pierwszych kilka dni nieustannie łapałam się na tym, że biorę do ręki telefon i szukam ikonki Facebooka, żeby w nią kliknąć i dać się porwać napływającym całą dobę zdjęciom, wpisom, informacjom. Nie ma FB? Trudno, no to może Insta? Palec szukał znajomych miejsc, w których mógłby trochę „poscrollować”. Było dziwnie, pusto, nijako. Wydawało mi się, że nagle moja doba trwa jakoś dłużej, a świat się skurczył. Ale najbardziej brakowało mi poczucia tego, że nadążam, że wiem, co się dzieje : u znajomych, na innych blogach i w internetach w ogóle. Po odinstalowaniu również Messengera, doszłam do wniosku, że jeszcze chwila, a dopadnie mnie syndrom FOMO (fear of missing out) czyli lęk przed tym, że ominie mnie coś ważnego.

Gdy minął tydzień, ręce może nie sięgały już po telefon, ale w głowie zaczęły się rozkminy. Ciekawe co się dzieje na fejsie, a kto jakie wydał nowe kursy online, a kto jakie zrobił wpisy, jakie wrzucił zdjęcia i mądre treści – mój stres obracał się głównie wokół mojej pracy zawodowej i poczucia, że robię „nic” w ostatnim czasie, a teraz zachciało mi się jeszcze jakiś detoksów od internetu! Podczas gdy przecież powinnam zapierdalać! Robić, robić, robić! Mój dobry znajomy – krytyk wewnętrzny – zacierał ręce i sadził swoje nasionka niepewności we mnie.

Z drugiej strony myślałam sobie: „Walić to. Obiecałam sobie, że po obronie pracy odpocznę od wszystkiego i właśnie to robię. Poza tym, tak serio, co takiego naprawdę MEGA ważnego dla mnie może mnie ominąć?” Po szybkim przeskanowaniu różnych możliwości, odpowiedź była jedna: NIC. A już po 2 tygodniach zdałam sobie sprawę z czegoś zupełnie odwrotnego: JAK DUŻO OMIJAŁO MNIE W MOIM DOMU, W MOJEJ RODZINIE, KIEDY BYŁAM OBECNA W INTERNETACH. To było dla mnie jak zimny prysznic. Gdy „odstawiłam” telefon, zaczęłam dostrzegać różne rzeczy. Nagle moje dzieci mówiły: „W końcu mnie słuchasz, a nie z nosem w telefonie”, chociaż wcześniej nigdy na to nie narzekały. Miałam dla nich jakoś więcej czasu, nie byłam rozkojarzona, byłam spokojniejsza i odczuwałam dużo mniejsze napięcie. Wolne chwile spędzałam z książką w ręku lub na ćwiczeniach na macie, które genialnie ładowały mi baterie. Zamiast sięgać po telefon przytulałam męża albo szłam zaparzyć sobie herbatę. Spacerowałam, spotykałam się z żywymi ludźmi, rozmawiałam, leżałam, odpoczywałam, głęboko oddychałam. Skupiałam się na tu i teraz. Żyłam.

Po 3 tygodniach poczułam ulgę. Dotarło do mnie jak dużo czasu zabierało mi gapienie się w ekran telefonu i jak duże napięcie to we mnie rodziło. Na wielu poziomach, na różnym tle. Zarówno zawodowym, jak i prywatnym. I poczułam jak dobrze mi z tym, że się od tego oddaliłam. Jak ogromny dystans zyskałam, jak wiele przemyśleń do mnie przyszło, jak spojrzałam na to wszystko z zupełnie innej perspektywy. Dopiero wtedy poczułam się wolna, puściłam wiele rzeczy z tym związanych i (po raz kolejny) przekonałam się, że internetowy świat jest przereklamowany. Że przenosimy się do niego, żeby uczyć jak być blisko siebie w relacji z innymi ludźmi, a jednocześnie to samo narzędzie tak bardzo nas oddala od siebie na co dzień. Że przeceniamy jego rolę: wydaje nam się, że znajdziemy tam odpowiedź na każde pytanie, a często odpowiedzią jest rezygnacja z jego używania. Że chcemy w nim pielęgnować uważność i kontakt ze sobą, podczas gdy to właśnie on tak często nas go pozbawia. Że chcemy w nim zamykać świat w kilku słowach (w coraz mniejszej ich ilości – Twitter), a przecież świat jest różnorodny, wielki i wspaniały i nie da się tego zrobić. Że miał poszerzać naszą perspektywę, a często ją zawęża - do tego małego, świecącego ekraniku przed naszymi oczami i twarzami, na które patrzą nasze dzieci.

Piszę o tym ważnym temacie bo ze względu na pandemię w ciągu ostatniego roku zdecydowanie więcej korzystałam z ekranów, zapewne jak większość z was.  Zauważyłam niestety, że ten problem szczególnie uderzył też w moich dwóch starszaków, codziennie siedzących przed ekranem na lekcjach zdalnych. Najstarszy, który zaczynał o 8:45 lekcje, w większości siedział wpatrzony w ekran z króciutkimi przerwami aż do 14:00. Po czym, chcąc „odpocząć”, chciał…pograć na telefonie. Jednocześnie długo trwał zakaz samodzielnego wychodzenia młodzieży na zewnątrz do godziny 16:00 i tak to błędne koło było podsycane…Mimo pewnych zasad panujących niemal „od zawsze” odnośnie telefonów czy tabletów w naszym domu, sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli.

I tak, aktualnie jesteśmy w trakcie zmiany zasad odnośnie elektroniki i jej użytkowania. Jeśli chodzi o dzieci to już ograniczyliśmy im granie i oglądanie różnego rodzaju filmików, staramy się też częściej robić dni wolne od ekranów. Wieczory pozostawiamy na czytanie książek, granie w planszówki czy inne zajęcia, bez elektroniki. A ja osobiście ustawiłam sobie w telefonie maksymalny czas korzystania z konkretnych aplikacji czyli nałożyłam na siebie taką kontrolę rodzicielską 😉 Mam też garść innych wskazówek, które mogą wam pomóc trochę uwolnić się od wszechobecnych ekranów, a które umieszczam na końcu tego tekstu, ale pamiętajcie, że każda rodzina jest inna i to wy sami musicie stworzyć sobie zasady, według których będzie wam najlepiej żyć. Nie chcę tutaj demonizować internetu czy  mediów społecznościowych bo w końcu sama się przez nie z wami kontaktuję, ale uważam, że balans w życiu jest najważniejszy.  Ja z pewnością mogę wam polecić raz na jakiś czas całkowity detoks od internetu, mediów społecznościowych i wszystkich aplikacji, z których korzystacie najczęściej. Dzięki temu sami sprawdzicie, na ile dla was samych jest to faktyczny problem. Podobnie sprawa ma się z rodzinną przestrzenią – starajcie się ustalać np. weekendy bez telefonu (czy chociaż soboty lub niedziele 😉 ), dla wszystkich bez wyjątku. Będziecie w stanie zaobserwować jak takie dni działają na waszych partnerów i dzieci oraz w razie potrzeby podjąć temat. Pamiętajcie, że tutaj nastolatki są szczególnie narażone na uzależnienie związane z korzystaniem z ekranów ponieważ w ich dojrzewającym mózgu na tym etapie układ nagrody jest dużo bardziej aktywny niż u osoby dorosłej. A jeśli napotkacie problem obejmujący technologie, z którym sami sobie nie radzicie, zawsze warto zgłosić się po pomoc do specjalisty.

 

JAK OGARNĄĆ EKRANY?

  • PRZEANALIZUJ SWÓJ SPOSÓB KORZYSTANIA Z TELEFONU KOMÓRKOWEGO

Sprawdź ile z niego korzystasz, zajrzyj do ustawień "cyfrowa równowaga", które znajdują się już w większości telefonów lub zainstaluj odpowiednią aplikację, która będzie mierzyć twój czas spędzany na telefonie. To pomoże ci ocenić czy faktycznie masz z tym problem.

  • WYŁĄCZ WSZYSTKIE POWIADOMIENIA

Wyłącz dźwięk w telefonie tak, żeby nie rozpraszały cię przychodzące powiadomienia. To one na ogół sprawiają, że częściej sięgamy po telefon.

  • NIE BIERZ ZE SOBĄ TELEFONU NA SPACER CZY BIEGANIE

Tak, wiem, że to trudne. Endomondo kusi, żeby sprawdzić jak szybcy jesteśmy lub ile kilometrów udało nam się przejść. Jednak uwierz, spacer bez telefonu to zupełnie inna jakość. A biegając bez niego skupisz się na czerpaniu przyjemności z samego biegania, a nie na biciu rekordów.

  • USTAL GODZINY, W KTÓRYCH NIE KORZYSTASZ Z TELEFONU i GODZINĘ, OD KTÓREJ WIECZOREM JUŻ NIE BĘDZIESZ PO NIEGO SIĘGAĆ

Ustal 2-3h w ciągu dnia, w których odłożysz telefon, wyciszysz go i pod żadnym pozorem nie będziesz z niego korzystać. Pamiętaj też o ustaleniu godziny wieczorem, kiedy już nie będziesz po niego sięgać. Optymalny czas to około 2h przed snem.

  • NIE TRZYMAJ TELEFONU KOMÓRKOWEGO W SYPIALNI

Kup budzik, jeśli musisz wstać o konkretnej porze. Zdziwisz się, jak bardzo brak obecności telefonu w pokoju poprawi twój sen.

  • JEŚLI ROBISZ COŚ WAŻNEGO, ZOSTAW TELEFON W POKOJU OBOK

Bawisz się z dziećmi, rozmawiasz z mężem, pracujesz? Nie potrzebujesz do tego telefonu. Zostaw go w pokoju obok i zapomnij o nim.

  • USTAL  LIMIT CZASU SPĘDZANEGO PRZED EKRANEM I TRZYMAJ SIĘ GO

Ustal limit czasu spędzanego przed ekranem zarówno dla siebie, jak i swoich dzieci. Daj im przykład i przestrzegaj zasad. Optymalny czas zarówno dla dorosłego jak i młodocianych, który podaje w swojej książce "Wyloguj swój mózg" Anders Hansen to MAKSYMALNIE 2h dziennie. Dla dzieci poniżej 8 roku życia to MAKSYMALNIE 1h dziennie.

  • ODINSTALUJ MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE NA TELEFONIE I KORZYSTAJ Z NICH TYLKO NA KOMPUTERZE

To działa. Korzystanie z Facebooka czy Instagrama na komputerze nie jest tak atrakcyjne jak na telefonie. W końcu nie nosimy ze sobą laptopa w kieszeni.

 

To realne zmiany, które możesz wprowadzić już od dziś. Skorzystasz?

 

Ekrany - pożeracze czasu
05 lutego 2021